Just keep following
the heartlines on your hand!
Uciekłam do mojej piątej strony świata,gdzie jest słońce,muzyka,wiatr,dobrzy ludzie i spokój. Nikt tam nie boi się upływających dni i tego,co przyniosą ze sobą.
Szare bloki,ciasne autobusy,smutni ludzie na ulicy próbujący ścigać się z czasem, a nawet zielone drzewa nie są takie zielone. Brzydkie jesteście,biedne miejskie drzewa. To wszystko robi się nie do zniesienia. Bezwartościowo i pusto. Głupiejemy dla mało ważnych rzeczy i nie potrafimy myśleć dalej,poza swoje małe rozumki i ogromne potrzeby. A przecież jest coś więcej.
Jest?
Pejzaż w powieki miękko wsiąka
zakrzepła sól na nagich wargach
Z pierwszego dnia i po pierwszej nocy w cywilizacji. Jakbym miała być tu przez chwilę. Przelotnie. To nie moje miejsce.
Jak kupony do McDonalda odetnę to,co niepotrzebne i złe. Pomimo tego okropnego zmęczenia już tęsknię za niektórymi ludźmi, za byciem w grupie, byciem potrzebnym. Świadomość,że całkiem niedaleko ktoś jednak jest,mimo że nie obok. Właśnie za to pokochałam to,co robimy. A teraz wracam bez zbytniego entuzjazmu, ale już czas iść dalej.
Na poprawę humoru- zakupy!
Oglądanie zachodu słońca z najsłodszym psem na świecie u boku i spokojne czekanie na noc.
Zawsze nadchodzi.
To takie proste i przewidywalne,coś,czego możemy być pewni zawsze(w przeciwieństwie do ludzi). Światło-ciemność. Ciemność-światło. To takie proste.
I just thought I could wait
For one more day.