28 września 2012

Frank Sinatra pięknie śpiewa mi o Nowym Jorku, a ja tkwię na osiedlu medalionów z termometrem,tonami tabletek i obrzydliwym fervexem. Tak baaaardzo chcę gdzieś,nie umiem określić gdzie. Dziś chcę się zgubić wśród tych wszystkich kultur i języków, wśród wielu ludzi o różnych kolorach skóry, każdy ma inny cel i inne marzenia,być częścią tłumu, chce podziwiać piękne miejsca i ze szczęścia przytulać wszystkich i szczypać się w ręce myśląc że to sen. W sumie całkiem niedawno było podobnie,aż trudno mi uwierzyć że byłam tak daleko i było tak dobrze.






22 września 2012

20 września 2012

mów nieostrożnie



Jestem jestem kamykiem
lecącym w twoje okno

stukotem dziobu ptaka
w rytm alfabetu Morse'a
Niepodlewaną ziemią,
pustym rytuałem.




Dawno tak sobie nie łaziłam sama. Nie spiesząc się. Dawno nie wchodziłam specjalnie w kałuże. Z plecakiem i z Melą Koteluk śpiewającą w słuchawkach mokłam i marzłam.
Senny jesienny humor,nie podchodź.


16 września 2012

if you're a bird,i'm a bird








Głupie słowa na wietrze. Uciekają,unoszą się,zapominam. Otaczam się ciaśniej moją kochaną kurtką,wieje chłodny wiatr. Przytulam psa i patrzę na wszystko spokojnie. Na Was też i mi trochę Was żal. Lato umiera,wszystko zostaje wspomnieniem,magią.Chciałabym to wszystko pamiętać,przeraża mnie fakt że mogłabym kiedyś zapomnieć. Wszystko się uspokaja i ucisza,jak zawsze piszesz mi dobranoc i zasypiam,wstaję rano i widzę szare niebo,które ostatnio całkiem nawet lubię. Możemy już chodzić w bluzach,tak,lubię otaczać się ciepłymi,dużymi ubraniami,tak,czuję się bezpiecznie.





So cold.

14 września 2012

take me home


Ostatnio dużo rzeczy jest mi obojętne. Zaczynając od pogody a na ludziach kończąc. Ale nie wszystkich,nie,nie jestem taka okrutna. Wiecie,powroty do szkoły mają też jakieś plusy. Cieszę się,że jest więcej osób do których mogę pomachać albo się chociaż uśmiechnąć. Czuję już nadchodzącą jesień,jakieś dziwne myśli wiszą w powietrzu i nie dają nocą zasnąć.
A jeszcze tak niedawno o tej godzinie wracałyśmy z plaży...


You shine it when i'm alone

12 września 2012












Bo rzeczywistość nie jest niczym innym niż grą,
w której Ty nie jesteś nikim innym
niż mną.

11 września 2012

te miasta muszą patrzeć twoimi oczyma

Powroty z raju są trudne. Czasem chcesz zatrzymać czas i na zawsze gdzieś zostać,ale wszystko mija tak szybko...i znów wracasz. Myślisz że coś się zmieniło,wracasz z nową energią,ale to miejsce jest ciągle takie samo-szare,brzydkie,brudne jak wcześniej. I bardzo zwyczajne. Tu,w Polsce ludzie są zupełnie inni. Krótko mówiąc...wszyscy mają cię w dupie. Tam ludzie są życzliwi i,chociaż to czasem trochę uciążliwe,okazują zainteresowanie drugim człowiekiem,nawet w jakimś głupim sklepie.
Mam niewiele zdjęć,ale duuużo wspomnień. Kąpanie się w morzu bez staników, śpiewanie na plaży przeróżnych piosenek, sangria za jeden euro, opalanie, dziwne rozmowy z ludźmi, śmianie się z Pedra i jego kochanicy, granie w kenta w nocy, "kto ma najlepszy skuter w mieście", "dziecko k. bęc!", zdjęcia z serii "takie tam", zgubienie się Marty w Barcelonie, próbowanie małży i kalmarów, megakrótka ale za to bardzo intensywna dyskoteka w blanes, skałki na które nie poszłyśmy (!) i pewnie czegoś zapomniałam,ale to nic.
No i dziękuję Ci, A. Bez Ciebie nie byłoby tak samo. Z kim ja bym oglądała w nocy zdjęcia mistrzów drugiego planu?;-)





















Zupełnie inne światy. Wrócę tam,obiecuję sama sobie.