26 grudnia 2013



 Święta,święta. Raz dwa trzy, i już po.
Chyba potrzeba mi było takiego siedzenia i bycia z bliskimi. Trzeba mi było pójść do Kościoła,porozmawiać z babcią i resztą rodziny,pojeść te wszystkie potrawy a nawet pooglądać dziś telewizję i moje ulubione Ogniem i mieczem. (nie,nie Kevin!)
Mam wrażenie że w tamtych momentach byłam tak daleko od tego wszystkiego,daleko od tego zamieszania przedstudniówkowego, całego chaosu i różnych złych ludzi.



20 grudnia 2013

"Chcesz,zbombarduję Kraków."





 

Jest całkiem uroczo,mimo że czuję się paskudnie i przesypiam całe dnie,bo inaczej nie mogę. Uciekają mi przez palce te wszystkie godziny,przewracam się z boku na bok i jakieś koszmary miewam. W sumie się boję trochę,ale zaraz mi przechodzi,bo to takie niedorzeczne że odwlekam poranki a boję się nocy.
Święta tuż tuż, a śniegu ani trochę. Czekam na ten śnieg jakby cokolwiek miał zmienić. 
Chociaż,nie powiem- któregoś razu gdy spadł aż zaniemówiłam z zachwytu pewnego wieczora bo było tak pięknie :-)
Krakowskie przedmieście jest bardzo ładne w tym roku. Lubię też choinkę pod trybunałem. Jest naprawdę piękna i cieszy oczy. W tym roku nie miałam dużo czasu żeby powłóczyć się po mieście bez celu i poprzyglądać na ludzi,nie miałam też czasu nacieszyć się tym przedświątecznym czasem który chcąc nie chcąc mija bardzo szybko. No i trzeba się przygotować na to wszystko tak od wewnątrz. Zacząć porządki od siebie.
Dużo teraz nowych dla mnie rzeczy, w których mam nadzieję się odnajdę. Miło jest dostać wiadomość "wiem,że sobie poradzisz!" z nieznanego numeru (dobra,teraz już wiem) i ogólnie kiedy ludzie są życzliwi,tak spontanicznie i niespodziewanie. To bardzo miłe kiedy ktoś mówi Ci "możesz na mnie liczyć!"
A jeśli jest to więcej niż jedna osoba... to masz naprawdę duży powód do radości.

18 grudnia 2013

bardziej praktycznie

"Co ona była- byle kto
czerwone buty, w sercu pstro" 
 

13 grudnia 2013








i "świerki stęsknione" !!!!!

Wyjechać i wrócić (a może i nie)


8 grudnia 2013

 //long way home//

"Budzi we mnie dziwny smutek,podobnie jak koniec lata. Bo chociaż narzekamy na upał,czujemy się dotknięci kiedy musimy pożegnać chłodnące słońce."

*
Wieczory zimą są wspaniałe,prawda? Nawet zimny wiatr i marznące dłonie nie przeszkadzają tak bardzo. Dobrze jest wrócić do domu i napić się herbaty. Dom. 
Przede mną niełatwy czas. Proszę o dużo,dużo siły. Wiesz,bo ja bardzo nie lubię płakać...



3 grudnia 2013

"I nawet kiedy będę sam"


Grudzień. No nieźle.

Ostatnio za dużo było,za dużo tego wszystkiego,teraz spokój,i na nic głupiego sobie nie pozwolę.
Agata. Wreszcie zaczynam lubić moje imię i oswajać je jak dzikiego kota. Koty też lubię,chociaż boję się że się na mnie rzucą i wydrapią mi oczy. Bo te koty to są trochę jak ludzie...
Witaj moje nowe,spokojne życie. Nie pomyl tego z jakimś smutkiem,nie. Kolejna próba dla mnie. Jestem osiemnastoletnią maturzystką z porządkiem w głowie i na biurku. 
I może tak miało być od początku,tylko nie patrzyłam na drogowskazy i szłam w drugą stronę?;)

Ostatnio przeczytałam że nieważne co było wcześniej-to wszystko będzie nieważne jeżeli naprawdę zmienisz siebie.





 /A kiedy już Cię prawie znam
I łapie Cię za rękę by imię Twoje zgadnąć
Potykam się na sznurowadle/







21 listopada 2013

Naprawdę mocno zaciśnij pięści i nie słuchaj. Nie możesz teraz się poddać,słyszysz? Nie możesz i już,choćbyś miała zdechnąć i paść na twarz.

"I nie wiedziałem,czyj jestem- czy tych,co mnie cenią, czy tych co nie cenią mnie."

12 listopada 2013

30 października 2013

masz takie zamyślone usta


Może kiedyś ogarnę cały ten chaos,ale niech się dzieje co chce,na tak wiele rzeczy nie mam wpływu. Robię to co moje, codziennie od nowa, idę według jakiegoś planu którego sama tak do końca jeszcze nie znam.Takie proste,prawda?
Naprawdę przykre jest jak niektórzy ludzie się zachowują i jak bardzo interesują się czyimś życiem zamiast  po prostu zająć się sobą. Nieładnie tak udawać poszkodowanych,nieładnie.Niezły burdel,jeszcze trochę i pójdę w którąś stronę- albo wrócę z większą siłą albo...albo pół mojego świata powieszę na wieszaku i schowam do szafy. 

Lubię siedzieć w tamtym miejscu, ciemno,a w tafli wody odbijają się światła. 

Hej,uspokój się wreszcie.

26 października 2013

brak czasu żeby oddychać!!!!!!!!!!!!!!
lasu chcę!!!!!!!!!!! :-) :-) :-)

p.s kolejną imprezą też nie pogardzę


brak czasu żeby oddychać!!!!!!!!!!!!!!
lasu chcę!!!!!!!!!!! :-) :-) :-)

p.s kolejną imprezą też nie pogardzę

14 października 2013

dy go ty

Chyba boję się JUŻ matury,chyba się nakręcam,chyba nie mogę usiedzieć w miejscu,chyba nie wiem co będzie z tym wszystkim,chyba potrzebuję się porządnie zmotywować,chyba


  ♪ mam głowy zawroty




12 października 2013

Za dużo wszystkiego,jakieś obowiązki,terminy,spotkania.Więc wyszłam po cichu,zamknęłam nawet drzwi. Nie ma mnie już od dawna,widzisz?

9 października 2013

Ochgotówjestemjużwyjśćztegomiastaręcewytrzećoliściecałytenkurztłuszczmiastawytrzećoliściewyjdźzemnązobaczysz

7 października 2013

uśmiecham

Śmiesznie. Czasem wystarczy półtorej godziny biegania po boisku,śmiechów i drobnych rozmów z nieznajomymi. Jasny umysł,chociaż wszystko zagmatwane jak nie wiem co!



5 października 2013

3 października 2013

keep your head up!

Tego potrzebowałam....posłuchaj.


 Na nowo trochę. Jakoś się tak usamodzielniam,nie wiem czy to dobrze,ale naprawdę mi to nie przeszkadza. Nie chce mi się tłumaczyć niczego,jestem tam gdzie chcę być i gdzie jestem potrzebna. A jestem. Nigdzie indziej,nic mniej i nic więcej,żadnych bonusów,działamy wszyscy na swój koszt i swoją przyszłość. To bardzo brutalna prawda. Ostatnio moja gorsza-ja się odzywa i wtedy chcę się kłócić,bo widzę za dużo fałszywości. Marzę o analogu,górach i naprawdę ciepłym swetrze. I tęsknię trochę za tym wszystkim,wtedy. To bardzo brutalna prawda,rzeczywiście.
Tymczasem piję dużo kawy,uczę się trochę, zaskakuję i jestem zaskakiwana i śpię jakoś mniej. Nawet wcześniej wstaję,co mnie dziwi bardzo. Czas mija,dużo się dzieje,a ja wiem że nie ważne co będzie się działo-i tak się w tym odnajdę.

I znów dużo chodzę. Naprawdę dużo.
Czasem aż biegnę. Znowu odnalazłam w tym coś niesamowitego:-)!

1 października 2013

promise









„O najważniejszych sprawach najtrudniej opowiedzieć.
Są to sprawy, których się wstydzisz, ponieważ słowa pomniejszają je - słowa powodują, iż rzeczy, które wydawały się nieskończenie wielkie, kiedy były w Twojej głowie, po wypowiedzeniu kurczą się i stają się zupełnie zwyczajne. Jednak nie tylko o to chodzi, prawda? Najważniejsze sprawy leżą zbyt blisko najskrytszego miejsca twej duszy, jak drogowskazy do skarbu, który wrogowie chcieliby ci ukraść. Zdobywasz się na odwagę i wyjawiasz je, a ludzie dziwnie na ciebie patrzą, w ogóle nie rozumiejąc, co powiedziałeś, albo dlaczego uważałeś to za tak ważne, że prawie płakałeś mówiąc. Myślę, że to jest najgorsze. Kiedy tajemnica pozostaje niewyjawiona nie z braku słuchacza, lecz z braku zrozumienia.”  -S.King





tak bardzo jesienne,tak bardzo uwielbiam

30 września 2013







Cały urok tegorocznego października zawiera się w tym obrazku. I w ogóle całego roku.Nie,żeby coś. Mały,brudny kot.

28 września 2013

jakież to prawdziwe





Nie mam siły,nie mam


26 września 2013

Trzy nienapisane słowa.


Podobno nic nie zdarza się dwa razy.
Lubię początki. Lubię zaczynać od nowa. To jest śmieszne,że tyle trzeba przejść żeby w końcu wrócić do tego samego miejsca. Wraca tamta jesień? Może bym chciała, tak troszeczkę. Zanim to wszystko....
No i kolejna zabawna rzecz: jeśli myślisz,że namieszałeś wystarczająco,to się mylisz,bo zawsze możesz jeszcze bardziej:-)
W ogóle życie bywa całkiem pogmatwane. Nagłe zwroty akcji. Dużo wątków. Przewija się wiele bohaterów,przychodzą,odchodzą. Komedia z elementami tragedii,a czasem na odwrót. Ciekawy ten scenariusz,chociaż czasem mam ochotę go podrzeć na kawałki i wrzucić do ogniska. O proszę. Płomień. Znów ciekawy wątek,który bardzo chciałabym wcielić w życie,w moje własne,prywatne przedstawienie.

Godzę się z pewnymi faktami i rzeczami,na które wpływu nie mam i mieć nie będę nigdy. Ale nie chce mi się o tym myśleć.
Póki co kawa z mlekiem ciepła i taka dobra....



23 września 2013

labirynty

By z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych labiryntów....

 Dzisiejsza rozmowa dała mi sporo do myślenia. Bo uderzyło mnie to tak nagle, że już nie będzie tak, każdy ma już swoje sprawy, swoje życie. Jestem do tego przyzwyczajona-swoje problemy i swoje radości,którymi nie chcemy się dzielić, rozmowy,których treści nie chcemy ujawniać i zdarzenia,które zostawiamy dla siebie. Wcale nie robię inaczej...ale jakoś zrobiło mi się tak dziwnie. Nie wiem nawet czy jest mi tego żal,po prostu zauważam. Jesień znów,kolejna.


19 września 2013

Niecierpliwe koty na gorących dachach.

Lubię być sama w pokoju,chociaż,muszę przyznać zdarza mi się to rzadko. Pachnie mi jesienią już. Nawet ogrzewanie włączyli,co mnie zdziwiło. To jeden z takich wieczorów,kiedy myślisz że poranka nie będzie. Może nawet tego nie chcesz. 
 Wrzesień,dziewiętnasty. 
My, dachowce. A teraz leżymy na ziemi i deszcz na nas pada. "Dawno mamy już za sobą pierwsze kroki w chmurach!"

-Na trzy cztery wstajemy. Trzy,czte-ry!
-....
-Wiedziałam że to się nie uda.

11 września 2013

dziejesię

Zdecydowane- grzecznie w tył zwrot i mnie nie ma!

10 września 2013

7 września 2013

dom



Home is wherever i'm with you!


"-Jade?
-Alexander.
-Pamiętasz ten dzień, kiedy wypadłaś przez moje okno?
-Pewnie, wyskoczyłeś zaraz za mną.
-Upadłaś na beton, prawie złamałaś tyłek i zakrwawiłaś wszystko dookoła, a ja zabrałem cię szybko do szpitala, pamiętasz to?
-Tak, pamiętam.
-Jest coś, czego ci nie powiedziałem o tej nocy.

-Czego mi nie powiedziałeś?
-Kiedy na tylnym siedzeniu paliłaś papierosa o którym myślałaś, że będzie twoim ostatnim, ja zakochiwałem się w Tobie głęboko, i nie mówiłem ci tego aż do teraz."






6 września 2013

zapomnijmy

 powoli przyzwyczajam się
do swej nieobecności
powoli przyzwyczajam się
do twej bezradności i tak

wszystko czego pragniesz czego chcesz
spala się
zanim wyciągniesz po to ręce



Usłyszałam od pewnej osoby pewne mądre słowa: "Wiesz,najgorsze jest to jak ludzie się przyzwyczajają." Nie chcę tak. Znam to zbyt dobrze.
Jeden szczegół,jeden minus przez którego nie może być inaczej. Co robić,Agato K.?!

4 września 2013

  Lubię mówić z Tobą!

Zapowiada się mega aktywny rok,a ja już mam ochotę schować się pod kołdrę. Jak co roku z wielkimi ambicjami rozpoczynam wrzesień,ostatni licealny wrzesień. Póki co jest dobrze. Poświęcam swój czas ludziom,którzy są dla mnie ważni i nie oglądam się na tych,którzy mój czas i chęci mają w głębokim poważaniu. Życie. W międzyczasie chodzę po mieście,przyglądam się,czytam, rozmawiam, piję najlepsze herbaty na świecie (Malinowy Chruśniak w Między Słowami,polecam!) i staram się zapominać o tym,że zło istnieje. Nie irytuję się tak bardzo i nie wkurzam,bo szkoda mi czasu, są naprawdę ciekawsze zajęcia. Jakoś tak patrzę na te wszystkie bezsensowne rzeczy z boku i wcale,wcale mi to nie przeszkadza.
Pojechałabym gdzieś. Góry? :-)
Po cichu marzę już o zimie, moim czarnym płaszczu,o grubym szaliku i rękawiczkach. Ta zima była wyjątkowo ładna i ciepła- i wcale nie mówię tu o pogodzie. 
Mam przeczucie,że ta może być jeszcze cieplejsza.

3 września 2013



Jak oni to wszystko wytrzymują!:-)

29 sierpnia 2013

Historia Jednego Pudła.

Niepozorne tekturowe pudło w kwiatki stojące pod moim biurkiem i obrastające w kurz. Brzydkie nawet. Rzadko do niego zaglądam,bo jest bardzo ważne-są tam rzeczy przypominające mi o chwilach,które są już historią.Ciągle powiększa się jego zawartość,wrzucam tam wszystko o czym nie chcę zapomnieć i w sumie nie patrzę do środka.
Teraz kupili mi nowe pudło. Ładniejsze. W ładniejsze kwiatki. Całkiem mi się podoba.I z racji tego,że muszę to wszystko poprzekładać- przy dźwiękach Happysadu przeglądam wszystko to,co uzbierało się przez długi czas. Od Budapesztu,przez Hiszpanię, kartki z urodzin, obozy harcerskie, pocztówki z wakacji, listy, bilety z pociągów i muzeów, mapy, a na płycie z moich urodzin,rzeczach z pielgrzymki i kilku zdjęciach kończąc. No i jeszcze tamten list, jedyny ślad po tym,że tamto mi się nie przyśniło i w dodatku trwało przez jakiś czas.
Niepozorne pudło w kwiatki. Teraz już ładne. Rzadko będę do niego zaglądać, ale myślę że teraz jest czas w którym będę dokładać do niego więcej niż kiedykolwiek.
Wszystko,co jest już historią!

27 sierpnia 2013

Ten w ostatnim rzędzie

  Ledwie zjawiasz się tu a już przy tobie zgraja
 Zapalniczek tłum i tanich komplementów
Ledwie zapach twój w drzwiach się pojawia a już
Jakby co to masz z kim wracać


 

A ja to ten w ostatnim rzędzie
Widzę Cię jak z nimi skończysz możesz podejść
Nigdy nie byłem na tyle twardy by na to się zdobyć
A mówią "trzeba być twardym żeby tu przeżyć"


 Bo wszystkie drogi stąd prowadzą na tory
Wszystkie drogi stąd na kolejowy most
Staram się z całych sił lekceważyć niedosyt
Tu miłość trzyma się na ślinę
A szczęście o włos.

19 sierpnia 2013

Śmiejesz mi się w nos, chcesz mnie obcyganić!




Nie mam pojęcia co się dzieje,ale jest to takie niepowtarzalne że mam ochotę skakać z radości. Najbardziej aktywne wakacje w moim życiu,najwięcej ludzi tych nowych i tych już znanych-ale poznanych na nowo. Niektórych widzę w całkiem nowym świetle...tak nowym że jestem czasem trochę tym wszystkim przerażona.


Leżę na dachu i obserwuję samoloty.

"Ty nie dasz rady ?!" :-)


17 sierpnia 2013


Wstajesz rano razem ze słońcem i wyruszasz w drogę,mając jedynie plecak. Domy,wsie,miasta,ludzie,lasy,pola,stawy,łąki. Mijasz wszystko. Ludzie machają do Ciebie i podają Ci z uśmiechem szklankę wody. 
Idziesz z ludźmi i czujesz pokój między nimi.
I jeżeli można zobaczyć Boga,to jest on właśnie w nich. 
W ich uśmiechu,gestach,słowach,niespodziewanych uściskach. W tym,jak się modlą i z jaką radością to robią. W ich zmęczeniu i odciskach na stopach. W tym jak swobodnie czują się w Kościele,bez skrępowania kładąc karimaty na posadzce. Czasem nawet tam śpią... i wyglądają przy tym jak dzieciaki,które są już bezpieczne i mogą wreszcie zasnąć tam,gdzie jest najcieplej. 
Śpiewają głośno i tańczą. Nie boją się.
TO-JEST-WIARA! 

No i dziękuję ekipie pielgrzymkowej za to że zawsze byli obok i że nieraz ze śmiechu bolał mnie brzuch,wiem że nie przeczytają tego ale naprawdę bez nich mogłabym nie przeżyć tego czasu właśnie tak ;-)

hłe hłe hłe!


spanie na Świętym Krzyżu...


...i spanie gdziekolwiek :-)




Murzyn na imprezie?! :D

ile ludzi,ile życzliwości!!! :-)

cel osiągnięty!




***

A teraz po-pielgrzymkowy i przed-Tatrowy czas! 
Zmiany w głowie..i na głowie!

5 sierpnia 2013

W drogę.




Wyruszam znów. Nogi będą niosły mnie same. Niech bolą. Niech boli wszystko. Stopniowo się odcinam,a Lublin zostawiam za sobą,nie chcę tu być i nie chcę być nigdzie,wybieram śpiwór zamiast swojego łóżka i prawdę zamiast kłamstwa.

Dziękuję za niesamowite sześć. 
Na biurku płyta z filmem z najlepszych dwóch dni w moim życiu. Nie odtworzę chyba nigdy. 

 znów chmury zmęczone przysiadły na grani
Ciężkimi brzuchami pieszczą górskie grzbiety
Już drzewa jęknęły smagnięte wichrami
I trawy przerażone knują głośne szepty

Umilkły już ptaki w gniazdach cicho siedzą
Świat czeka w napięciu z licem pociemniałym
Zbudziły się biesy z driadami tańczą
Już błysk srebrnej nici zalśnił oniemiały

Pierwsze ciężkie krople dopadły już ziemi
Jak ślepi młocarze chcą powalić wszystko
Już strumienie wody leją się za nimi
Szumiąc potokami spływają z gór szybko

Nowa srebrna nić przecięła czerń nieba
Echo przerażone ryczy dzikim grzmotem
Drzewa w wiatru graniu szamoczą się z deszczem
Jak rycerze antyczni zmagając się z sobą

Jak turkot karety znów grzmot się przewalił
I znów atakują kropli ciężkich fale
A te co dopadły straciwszy swą siłę
Strumieniem wezbranym w dół odpływają

I fala za falą i w dół jak lawina
Lecz sił już nie starcza ni kroplom ni wiatrom
I nagle blask słońca przez chmury przenika
I tęcza w deszczowych drobinkach jak flaga

I cisza i spokój i znów świergot ptaka
I słońce szaleje wśród zroszonej trawy
I drzewa co z włosów wytrzepują krople
I wszystko się cieszy po deszczowej kurzawie

I cisza i spokój i znów świergot ptaka
I cisza i spokój i znów świergot ptaka
I cisza

3 sierpnia 2013

miesiąc i trzy dni

Mgła schodzi z lasu, panie Majorze. 


Miesiąc i trzy dni. Trzeba to opisać. Ale jak? 
Czas zmian.

Obóz. 
Złość i pokój. Poradziłam sobie. Zrobiłam wszystko tak,jak umiałam. Wieczorami siedziałam przy ognisku i myślałam o rzeczach przeróżnych. O tym co muszę zrobić i co stanie się niedługo. I czekałam,ciągle czekałam. Można się przyzwyczaić do czekania. I nie jest później takie uciążliwe,naprawdę,jeżeli tylko masz wokół siebie ludzi.
Patrząc tym kilku osobom w oczy czułam się spokojnie. Mimo tego całego zła,które nas otaczało i tych nieporozumień,które wchodziły nam na głowy-bo są takie miejsca we mnie gdzie Zło nie ma wstępu. 
Całe to niewyspanie,ból kolana,zdarte gardło. Siedzenie na naszej Górze. Ładnie wieczorami wyglądał nasz obóz. Siadałam sama lub nie i słuchałam odgłosów. Harcerze,harcerki,cisza,śmiech. 
Poważne rozmowy i decyzje,których nie umiałam podjąć. Las nocą i te rozmowy. To był trudny czas i ciężki,ale czuje się silniejsza,o wiele silniejsza!

Kurs Metodyki Harcerek Dąbrowa 2013.
Miejsce od którego chciałam uciekać prawie do samego końca...nagle stało się czymś więcej. A chciałam uciekać. 
Warty, poranki, nocne robienie zadań. Odliczanie do powrotu. Znów niewyspane. Zasypianie wszędzie,gdzie się dało. Ale później,już na końcu,zauważyłam coś. Uprzejmość. Prostota życia. Radość.
Teraz,siedząc tutaj,zmieniam zdanie i cofam słowa które mówiłam cały kurs:
Gdybym mogła przyjechałabym jeszcze raz.
  Szkoła życia. Szkoła życzliwości i braterstwa. Przyjechałam po motywację i wiedzę- i z tym wracam. 
I głowa pełna wspomnień. Tak bardzo nie chcę zapomnieć niczego!
 Teraz,już siedzę z patentem w fotelu, za oknem Lublin,który też ma swój urok. Znów się tu duszę i wiem,że to chwilowe,ale trudne do wytrzymania uczucie. 
Było wspaniale. Czuję jedność z osobami,które znam...trzynaście dni? Taka prawdziwa drużyna,jaka być powinna. I jakiej dotychczas nie miałam chyba okazji doświadczyć. 
WSZYSTKO TAKIE PRAWDZIWE.

I płakać mi się chce,bo tutaj jest taka cisza. Po takim okresie czasu,kiedy cały czas ktoś jest obok można poczuć się dość dziwnie,kiedy nagle nikt się nie pojawia. Zawsze tak mam. Powyjazdowy Smutek. Muszę do ludzi. To już nie jest żadna chęć- to wręcz fizyczna potrzeba.

Kiedy szłyśmy nocą tą leśną drogą. I te trzy spadające gwiazdy. Będzie,co będzie,nie mogę się bać. 
Nie możesz się bać...

26 czerwca 2013

100/100





Tyle kilometrów masz za sobą! Żyję na sto procent !





JULA:D

zdjęcie życia,kocham to :D


Stoję na drodze, nie widzi mnie tu nikt,
Spuszczam ze smyczy każdą meczącą mnie myśl,
Gwiazdy formują trójkąty i kwadraty,
Dziś je w kieszeniach będę do Ciebie niósł
!

p.s STO JEDEN

23 czerwca 2013

wiem że "do widzenia" tak naprawdę nic nie znaczy
wraca i prosi bym łapał ją za każdym razem gdy upada

19 czerwca 2013

kilka słów






Tak bardzo czekałam już na ten czas. Udało się. Udało! Ale nie jestem z siebie dumna,że w ogóle dopuściłam do sytuacji zarywania nocy i trucia sobie myśli. Te kilka tygodni właściwie mogłabym wykreślić z życia,bo były bardzo niespokojne,mimo że właściwie czułam że usłyszę to Twoje "a nie mówiłem?" :-)
A teraz ostatnie chwile w szkole (ale w sumie więcej poza nią),ten najulubieńszy okres w całym roku ;-)
Obiecałam sobie,że w ramach odstresowania o innych rzeczach przez najbliższe dni postaram się nie myśleć-a niestety jest o czym...Ale wytrwale odsuwam od siebie to wszystko jakby nie dotyczyło mnie. Przynajmniej dzisiaj i jutro. Mamy słońce i tyle pięknych rzeczy. Trzeba się cieszyć tym co na razie mamy,prawda?:-)




♪ wild child!










17 czerwca 2013



"Bóg spłatał ci brzydkiego figla. Dał ci wszystko. I pewno sam tak osłupiał na twój widok, że zapomniał dodać ci na koniec odrobinę wiary w siebie. W porządku. Nie jestem może tym facetem. Niełatwo się z tym pogodzić, ale jakoś sobie z tym poradzę.  
Mam tylko nadzieję, że pewnego dnia ktoś wbije ci trochę rozumu do tej twojej cudownej głowy i sprawi że pokochasz siebie samą."