28 kwietnia 2013



Lubię wieczory, jest tak spokojnie.
Wdycham głęboko zapach nadchodzących wakacji i uśmiecham się sama do siebie. 
Wędrówki małe i duże. Miejsca przeróżne. Zimna kawa,siedzenie na krawężniku.Otwarte okno.  
Zapach lata. 
Pewien ktoś powiedział,że będzie wyjątkowe. Wierzę.Zawsze takie jest,zawsze jest coś,co nie zdarzy się drugi raz i teraz jestem tego świadoma. 
Dlatego chwytam to wszystko,zapamiętuję. Słoik Dobrych Zdarzeń jest w trakcie realizacji.Cieszę się.

27 kwietnia 2013



Wakacji,tak bardzo jak nigdy wcześniej. Albo chociaż jednego dnia spędzonego w łóżku. Czas się wyspać,oczy mi się zamykają a trujące myśli nie dają odpocząć. Patrząc na kalendarz i te wszystkie daty mam ochotę wsiąść w autobus i wylądować w miejscu,gdzie czuję się najbezpieczniej. Albo żeby to miejsce samo przyszło do mnie,co jest bardzo możliwe. Naprawdę sympatyczna sprawa.
Dam sobie radę.SIŁY!!!!


 
:)


22 kwietnia 2013

bardzo :-)

20 kwietnia 2013

Żyję.Sens jest gdzieś na horyzoncie,jeszcze daleko.Ale ja wiem że JEST.
W takie dni jak ten,kiedy zmęczenie powoduje zawroty głowy a nogi odmawiają posłuszeństwa,w takie dni jak ten chwytam się czyjejś życzliwości jak koła ratunkowego. Muszę otoczyć się ludźmi pełnymi dobra i ciepła bo sama jeszcze tyle nie mam. Chyba jeszcze nie potrafię. 

Myślę że mogłabym teraz pójść gdziekolwiek. Ostatnio często tak mam,włóczę się i zostawiam wszystko. 

Znów przed siebie! 


16 kwietnia 2013

osiemnaście


Nigdy,przenigdy nie przewidziałabym że to  potoczy się właśnie tak. Że tak spędzę urodziny-z szóstką osób które uwielbiam (nawet wtedy kiedy drą kiedy chcę spać się albo opowiadają żenująco suche bajki...:D),że trzynastego kwietnia  w piżamie wyjdę na zakopiańską uliczkę i zobaczę ośnieżone szczyty. I będę śmiać się megagłośno na Krupówkach z moimi dwoma Słońcami bez których życia sobie nie wyobrażam. I że będę się Ciebie pytać "jak to możliwe",chociaż wiem że u Ciebie możliwe jest w s z y s t k o.
Ja nie mogę przestać się uśmiechać :-)
 Dobry czas! 






takie małe te góry :)



11 kwietnia 2013

przemyślenia z podłogi


bój się:)


Czas na kilka słów. Albo kilkanaście. Albo kilkadziesiąt,jeżeli tylko zechcę. 
Każdego dnia umacniam się w przekonaniu,że mam ludzi na których mogę liczyć i cokolwiek się stanie,KTOŚ jest. Nieważne czy dwa piętra niżej,czy dwie ulice dalej,pół godziny drogi autobusem czy sto kilometrów stąd.(mimo że niektórzy okazali się zupełnie innymi osobami....) Ale ja mimo wszystko tak bardzo się cieszę,tak strasznie bardzo! I może to właśnie sprawia że ostatnio często się wzruszam i ląduję u M. na podłodze płacząc i śmiejąc się jednocześnie.
Wiecie co, jedenasty dzień kwietnia to bardzo ładny dzień. Następny też będzie dobry. I kolejny też,co na pewno opiszę. (Ciekawość mnie zżera strasznie :-))  
Siedzę na podłodze,jak to mam w zwyczaju. Lubię tak. Wiosna przyszła za oknem,ale u mnie była już dawno :-) Mam tyle do powiedzenia i mam komu to opowiedzieć. I włócząc się wieczorem po mieście opowiadam dużo i chaotycznie,a pewien Szalony Człowiek mnie słucha. Albo nie mówię nic i to też jest dobre. Caaaały świat mogę wyściskać!!!!! :-) 




6 kwietnia 2013

"Mi już nie uciekniesz."