31 maja 2013

gdzie tylko chcę! :-)




"Niech inni prowadzą nieciekawe życie, ale nie ty. Niech inni spierają się o błahe rzeczy, ale nie ty. Niech inni płaczą nad poczuciem krzywdy, ale nie ty. 
Niech inni pozostawiają swą przyszłość w rękach kogoś innego:
ale nie ty!"


Niech INNI,ale nie TY.  Nie będę wszystkimi,bo wcale nie chce mi się być. Jestem tylko Agatą K,która nie ma mocy uszczęśliwienia całego świata :-)


25 maja 2013

 *
"Mała 
 
Ty się rozpadasz
jak prze­mok­nięte książki

chciałem Cię wczoraj
chwy­cić w ramiona
roz­le­ciałaś mi się 
pod pal­ca­mi"
 *

Zieleń i mocny uścisk dłoni. I to właściwie jedna z naprawdę wielu rzeczy które mnie cieszą,ostatnio jest ich dużo...ale dziś najzwyczajniej na świecie potrzebuję łóżka i ciepłego koca. O niczym pogadać.Wymaganie na tą chwilę- ogromne :-)




23 maja 2013

„Mówię Ci dziewczynko, WSTAŃ.”

22 maja 2013



Niecierpliwie czekam na ten spokój związany z ocenami,ale wiem że muszę teraz solidnie popracować.Bardzo solidnie. I najlepiej z kubkiem mocnej kawy,żeby przypadkiem nie zasnąć. 
Do pracy!!!!

Potrzebuję maszyny zaginającej czasoprzestrzeń!
(ewentualnie nowego mózgu)




19 maja 2013





Wiecie co,lubię być z siebie dumna. Tak "po mojemu":-)
Niedawno zupełnie w przypadkowym miejscu trafiłam na pytanie "co chcesz zrobić zanim umrzesz?".  Pod spodem karteczki. Wzięłam jedną i napisałam.
Podobno jeżeli twoje marzenia Cię nie przerażają - nie są wystarczająco duże. 
Jestem więc przerażona moimi marzeniami. Spiszę je,wszystkie. Kiedyś.



18 maja 2013

Wszystko przychodzi z czasem,wszystko. Jestem spokojna.



"Strzeż się, byś nie zszedł ze swej drogi, bo jesteś jednym z nielicznych ludzi, którzy kształtują swój los."

16 maja 2013


















"- Co to jest prawdziwe Ja?
- To, kim jesteś, a nie to co z ciebie zrobiono."

13 maja 2013


Kiedy życie podsuwa Ci cytryny- zrób z nich lemoniadę! :-)






10 maja 2013

Charles Martin, "Umarli nie tańczą"

Postanowiłam spisać te fragmenty. Dawno tak się nie czułam czytając.

 _________________________________________________________________________

 Będąc u z Maggie u lekarza padłem na kolana. W wieku dwudziestu dziewięciu lat zaglądałem do brzucha mojej żony i widziałem tam naszego syna. Tak wyraźnego jak samo życie,z bijącym sercem i wiercącego się,aby zobaczyć cały rozciągający się przed nim świat.

-Cześć,stary.- bąknąłem zachwycony.

Tak rozpoczęły się moje konwersacje z brzuchem Maggie.Od tego dnia każdego wieczoru rozmawiałem ze swoim małym,lecz coraz większym synem. Gdy cała nasza trójka leżała w łóżku,unosiłem koszulę Maggie tuż ponad brzuchem,przykładałem usta do okolic pępka i rozmawialiśmy. Futbol,dziewczyny,szkoła,rolnictwo,traktory,psy,uprawa kukurydzy,kumple,kolory. Słowem: wszystko co tylko mogło przyjść mi do głowy. Chciałem po prostu,aby mój syn poznał brzmienie mojego głosu. Zanim żegnałem się z nim na dobranoc,śpiewałem mu o "Jasiu małym jak pestka jabłka", albo że "Tatuś kocha swojego słodkiego chłopczyka" czy po prostu "Jezus mnie kocha".
Czasami w środku nocy,gdy maluch zaczynał kopać lub odciskał stopę na ścianie jej brzucha,Maggie chwytała mnie za rękę i przykładała ją do tego miejsca.

Niedługo potem  przestała widzieć swoje palce u nóg. Dziecko rosło i zaczęło wystawać niczym piłka do koszykówki przytwierdzona do żerdzi. Maggs stała bezsilna przed lustrem z otwartą buteleczką lakieru do paznokci i zawodziła:

- Jestem gruba! Jak możesz mnie kochać gdy tak wyglądam?

A potem pojawiły się łzy. Zrobiłem więc jedyną rzecz,jaką mogłem zrobić. Ująłem ją za rękę,posadziłem na kanapie,nalałem jej szklankę zmrożonej wody z plasterkiem pomarańczy,wyprostowałem jej nogi i pomalowałem paznokcie u stóp.

Gdy była w siódmym miesiącu,wróciłem kiedyś do domu po zmroku i usłyszałem plusk w wannie oraz Maggie mówiącą do siebie. Wsunąłem głowę do środka i zobaczyłem,jak trzyma różową maszynkę,próbując golić sobie nogi. Zdołała już skaleczyć się w kostkę.
Przysiadłem zatem na brzegu,wziąłem maszynkę do ręki, uniosłem jej piętę,jedną,potem drugą, i ogoliłem swojej żonie nogi.



______________________



- W którym miejscu mam czytać?- zapytałem.
- Psalm 139.

-I w Twojej księdze zostały spisane wszystkie dni,które zostały przeznaczone...
 
  Podczas gdy śpiewał,uklęknąłem u boku mojego syna i oparłem głowę na trumnie. Pomyślałem o tym wszystkim,co już nigdy nie miało się wydarzyć. Grze w baseball. Jeździe na traktorze. Malowaniu palcem. Wiedziałem,że nie spyta: "Tato,mogę pożyczyć samochód?". Nie kupi pierwszej pary kowbojskich butów. Nie usłyszę o jego dziewczynach. Nie zobaczę pierwszych niezdarnych kroków. Wędkowania. Nici też i z zakatarzonego nosa. Gry w berka. Pływania. Babek z piasku. Wakacji.
Wszystko o czym już rozmawialiśmy rozwiało się jak mgła.

-D.S,nie masz nic przeciwko abym zaśpiewał jeszcze jedną?

Pokręciłem głową,a on,spoglądając na drugi brzeg rzeki,zaczął ponownie.

Gdy spokój,niczym rzeka,rozleje się na mej drodze,
gdy smutki przewalą się jak morskie bałwany...

 _________________________________________________________________________



9 maja 2013

majowo

Nie oglądam filmów,bo wolę życie. Nie patrzę za siebie,bo mi się nie chce. Nie mogę biegać za ludźmi jeżeli oni zwyczajnie tego nie chcą. Ale ułoży się-zadbam o to. Jest już prawie przedwakacyjnie. Czasem aż zapiera dech. Samochód,słońce,otwarte okno i wiatr.

arrr!

6 maja 2013



Oglądam. Obserwuję uważnie.


Stworzyłem dla Ciebie góry.
Dlaczego więc nie wędrujesz?
Z mej woli napisano dla Ciebie książki.
Dlaczego o niczym nie myślisz?
Obdarzyłem Cię głosem.
Dlaczego więc nie śpiewasz?
Podarowałem Ci ciało.
Dlaczego jesteś nieruchomy?
Ofiarowałem Ci uczucia.
Dlaczego się ich wyzbywasz?
Kazałem źródłom bić dla Ciebie.
Pić jednak musisz samemu!

4 maja 2013

mały człowiek,duże miasto

 Nie pytaj gdzie jestem gdy otwieram oczy rano
przecież hotele w każdym mieście wyglądają tak samo



Mogłabym się zgubić w dużym mieście i poczuć jak mały człowiek. A nawet cała przemoczona znów biec sama przez starówkę, przecinać puste ulice i śmiać się z ludzi. Mogłabym zacząć krzyczeć i przestać wkurzać tym,że często nagle milczę. Mogłabym być nieznośnym,bezczelnym,złośliwym człowiekiem. Ale naprawdę tak jest łatwiej? Może na krótki dystans. Bo mnie jakoś ostatnio obchodzą dłuższe odległości. 
Rzadko bywam w domu. Raz tu,raz tam. Wpadam,biorę plecak i wychodzę. Czasem sama,choć wystarczyłby jeden telefon. Lubię nie-być. 

3 maja 2013

Wszystkie te kilometry,przegadane,przemilczane,roześmiane,te trudne i te łatwe,te ciche i te siejące bałagan w głowie. Czas na trochę snu. Ale wiesz,że nawet kiedy nogi będą boleć mocno- pójdę jeszcze :-)