14 listopada 2019

"Z braniem takiej życiowej odpowiedzialności nie można zwlekać, bo staniemy się brodatymi staruszkami w krótkich spodenkach, co zresztą dziś jest bardzo częste. Co jest tego przyczyną? To lęk przed wzięciem odpowiedzialności, przed założeniem rodziny, złożeniem ślubów zakonnych, przyjęciem święceń, urodzeniem dziecka. Nie jesteśmy na tyle głupi, żeby w wieku dwudziestu paru lat nie wiedzieć, czym jest odpowiedzialność. My się jej zwyczajnie boimy. Ale niepotrzebnie, bo to jest wspaniała przygoda. Każda przygoda boli. Jak idziesz w góry, to możesz się pokaleczyć, stłuc, obetrzeć nogi.
Z życiem i braniem odpowiedzialności jest dokładnie tak samo."
s. Małgorzata Chmielewska

25 września 2019

Jak na początku



Spora była ta przerwa od blogowania! Nie powiem, kilka razy próbowałam napisać kilka słów, ale... to nie było takie proste. Świat oczekuje, że zajmiesz się wszystkim innym, tylko nie refleksjami nad swoim życiem. Nie myśl za dużo. Teraz bardzo pozytywnie odbierana jest ciągła produktywność - jeśli nie robisz czegoś co w widoczny sposób przynosi zyski - jest to bezużyteczna rzecz. Pisanie bloga, którego nikt prawdopodobnie (bo w stu procentach pewna nie jestem) nie przeczyta - jest to bezużyteczna rzecz. Jak dziwny jest fakt, że na siebie patrzymy tak surowo, a przynajmniej ja takiego surowego spojrzenia nie mogę się oduczyć. 

Podczas roku nieobecności tutaj wydarzyło się dużo (nie jest to żadne zaskoczenie:-)) : przeżyłam kolejny rok pielęgniarstwa, zwiedziłam wiele oddziałów, wysłuchałam wielu historii. Nauczyłam się dużo rzeczy nie tylko z kategorii "medyczne". Przede mną trzeci rok i jestem ciekawa, co przyniesie. To duża szkoła życia i pokory. Poznałam wiele nowych osób, zwiedziłam sporo miejsc, byłam w górach, wróciłam nad morze, spędziłam wiele wieczorów grając w planszówki, chwytałam się kilku prac, mieszkałam przez chwilę w innym miejscu, w maju poznałam nowego,malutkiego członka naszej rodziny, zrobiłam kurs, byłam na zlocie zhr, robiłam mnóstwo zdjęć. 

Chciałabym wrócić do pisania,bo jest to coś, co bardzo lubiłam. Mimo, że być może jest bezużyteczne. Kto powiedział, że wszystko musi być po coś.

Zdjęcia z mojego ulubionego miejsca na ziemi! Tęsknię. Za tymi porankami, spacerami, jazdą pociągami, śmiechem z H., siedzeniem na plaży, zwiedzaniem z plecakiem, nocnymi wędrówkami, ciepłym uśmiechem pani Ali, dobrym jedzeniem, zachodami słońca... i świadomością, że morze jest jakieś pięć minut drogi od domu.